rejs z ustki na bornholm

Na wszystkich sześciu polach koszt noclegu wynosi 20 koron za osobę, bez względu na wiek - czyli za małe dzieci też się płaci. Na noclegach nr 2, 5 i 6 za prysznic płaci się jednorazowo 20 koron, podobnie jak na polu nr 3, ale dwa tygodnie temu właścicielowi odcięli prąd i nie działał bojler, więc nie było ciepłej wody. Przy czym, na pokładzie Kapitana Borchardta nie zdobywasz tylko godzin, ale przede wszystkim wiedzę i doświadczenia, które z pewnością okażą się przydatne podczas samodzielnej organizacji rejsów morskich mniejszymi jednostkami. Rejsy statkiem: Dla początkujących . Pierwszy rejs statkiem po Bałtyku to niezapomniane doświadczenie. Wyruszyliśmy w stronę Ustki. Na zatoce wiało około 4-5, za Półwyspem Helskim zaczęły się większe fale z baksztagu i kłopoty z chorobą morską, co żeby nie wyjść na „leszczy”, tłumaczyliśmy sobie zbyt dużą ilością zjedzonych wiśni skonsumowanych poprzedniego wieczoru. Około 19.00 wiatr zaczął przygasać. Pierwszy po 3 latach przerwy rejs z Ustki na duńską wyspę Bornholm, który miał odbyć się 11 lipca został odwołany z powodu złych warunków pogodowych. Na Bałtyku 12 lipca 2013, 19:14 1 września 1939 roku, w dniu wybuchu II wojny światowej, Hel, który był główną bazą Polskiej Floty Wojennej, został zaatakowany przez wojska niemieckie. W latach 1944 -1945 Mierzeja Helska była intensywnie fortyfikowana przez armię niemiecką. nonton film into the wild sub indo. Rejsy na Bornholm – Ustka W trakcie pobytu w Ustce każdy powinien poznać smak morskiej przygody odbywając rejs statkiem. W sezonie letnim (lipiec ? sierpień) uruchamiane jest weekendowe połączenie promowe między Ustką a Nexo. Możesz więc wybrać się na prawdziwy rejs komfortowym katamaranem. Rejsy na Bornholm REJSY Z USTKI „LADY ASSA” wtorek, / tuesday, obowiązuje / valid from – Wyjazd / Departure Przyjazd / Arrival Ustka NEX? NEX? Ustka BORNHOLM ? wyspa na Bałtyku, położona 122 km w linii prostej na północ od Ustki. Łączny obszar wyspy o powierzchni 588 km2 zamieszkuje prawie stałych mieszkańców. Określana jako ?skandynawia w pigułce? lub ?wyspa wiatraków?. Elementy charakterystyczne to kościoły rotundy, pracujące muzea, wiatraki oraz słynne wędzarnie śledzi. Wybrane atrakcje Bornholmu Ronne ? stolica Bornholmu. Muzeum Bornholmu, Sct. Mortensgade 29 Zbiory dokumentujące blisko 10 tysięcy lat historii wyspy, ekspozycje dotyczące żeglugi morskiej, starych tkanin i zabawek. Do największych atrakcji należy kolekcja małych figurek z VI w. oraz kolekcja zegarów. W Ronne warto również zobaczyć: kuźnię portową, latarnię morską i kościół Św. Mikołaja. Allinge Ruiny zamku Hammershus, Langebjergvej 26 Największe w północnej Europie ruiny średniowiecznego zamku. Zobaczyć tu można rycerskie zbroje i sceny z życia średniowiecznych mieszkańców Bornholmu. Nexo ? drugie co do wielkości miasto Bornholmu liczące 4000 mieszkańców. Park Motyli i Tropików, Gl. Ronneviej 14 Jedna z najnowszych atrakcji przyrodniczych wyspy ? tropikalna sceneria z dziesiątkami gatunków flory i żywą kolekcją egzotycznych motyli. Muzeum Miasta Nexo, Havnen (port) Wystawy dotyczące żeglugi i rybołówstwa. Przeszłość ratownictwa morskiego i brzegowego. 'Lady Assa' wyrusza w pierwszy letni rejs na Bornholm. Już od 2 lipca Żegluga Gdańska wznawia letnie połączenie z portu Ustka na duński Bornholm. Komfortowy statek „Lady Assa” wyruszy z usteckiego portu terminalu o godz. i przybędzie do Nexo o Statek wyruszy w drogę powrotną o godz. i będzie w Ustce o będzie wyglądał inauguracyjny rejs, a w czasie wakacji „Lady Assa” będzie kursowała w każdy wtorek z Ustki w tych samych godzinach. W Nexo można za odpłatnością skorzystać z mikrobusu z polskim przewodnikiem, z którym zwiedza się wyspę. Bilet na statek można zarezerwować telefonicznie 094 814-43-53 Koszt przejazdu dla osób dorosłych w obie strony wynosi 190 zł, dzieci w wieku 4-12 lat płacą 160 zł. Grupy wycieczkowe płacą 120 zł od osoby. Koszt przewozu roweru to 30 zł, a motoroweru – 40 zł. Adres e-mail: zegluga@ Adres dla korespondencji, Biuro: ŻEGLUGA GDAŃSKA Sp. z 80-830 Gdańsk, ul. Pończoszników 2 skrytka pocztowa 91, Gdańsk 1 zegluga@ tel.: (58) 301-74-26 fax.: (58) 301-74-20 Rezerwacja oraz informacja w kasach czynnych codziennie Gdańsk tel. (58) 301-49-26, Zielona Brama przedsprzedaż biletów Gdynia, Al. Zjednoczenia 2 (Skwer Kościuszki)- cały rok tel. (58) 620-26-42 Sopot (od tel. (58) 551-12-93 Ustka (od tel. (59) 814-43-53 Miejskie Centrum Informacji Turystycznej 76-270 Ustka, ul. Marynarki Polskiej 87 Tel.: +48 59 814 99 26 Źródło opisu: Źródło zdjęć: Dodane: 2008-07-04 11:53:30 przez Gorroz Rejsy Morskie Ustka Z Ustki w sezonie kursuje prom na duńską wyspę BORNHOLM, oddaloną o 140 km. Podróż w jedną stronę trwa 4 godzin. 'Lady Assa' wyrusza w pierwszy letni rejs na Bornholm. Już od 30 czerwca Żegluga Gdańska wznawia letnie połączenie z portu Ustka na duński Bornholm. Komfortowy statek „Lady Assa” wyruszy z usteckiego terminalu o godz. i przybędzie do Nexo o Statek wyruszy w drogę powrotną o godz. i będzie w Ustce o będzie wyglądał inauguracyjny rejs, a w czasie wakacji „Lady Assa” będzie kursowała w każdy wtorek i niedziele z usteckiego portu w tych samych godzinach. W Nexo można za odpłatnością skorzystać z mikrobusu z polskim przewodnikiem, z którym zwiedza się wyspę. Bilet na statek można zarezerwować telefonicznie (59) 814-43-53. Koszt przejazdu dla osób dorosłych w obie strony wynosi 150 zł, dzieci w wieku 4-12 lat płacą 120 zł. Grupy wycieczkowe płacą 120 zł od osoby. Koszt przewozu roweru to 30 zł, a motoroweru – 40 zł. Bornholm to duńska wyspa zwana Perłą Bałtyku, Majorką Północy oraz Słoneczną Wyspą. Jest ona od ponad 100 lat atrakcyjnym miejscem wyjazdów turystów niemal z całej Europy. Rejsy na Bornholm REJSY Z USTKI „LADY ASSA” wtorek, / tuesday, obowiązuje / valid from – Wyjazd / Departure Przyjazd / Arrival Ustka NEX? NEX? Ustka Jest tu najgęstsza w Danii sieć malowniczych ścieżek rowerowych, poprowadzonych w większości z dala od dróg kołowych. Rower można zabrać ze sobą z Polski lub wypożyczyć na miejscu (ul. Torvergade 23). tel. 094/ 314-51-02 Krótsze są rejsy wędkarske kutrami rybackimi. Nawet laikom udaje się na pełnym morzu złowić na wędkę kilkukilogramowe dorsze. W ryby słodkowodne i morskie obfitują także wody przybrzeżne. Krótsze są także rejsy statkami wycieczkowymi z Ustki. Ustce jest kilka tzw. galer Vikingów do obsługi rejsów wycieczkowych po Bałtyku. Wiosną, w lecie i jesienią wędkarzom łowiącym z mola dobrze biorą flądry i śledzie. W styczniu o ile dysponuje się mocną wędką emocji dostarczy połów łososiowatych troci wędrownych w Słupi. Adres e-mail: zegluga@ Adres dla korespondencji, Biuro: ŻEGLUGA GDAŃSKA Sp. z 80-830 Gdańsk, ul. Pończoszników 2 skrytka pocztowa 91, Gdańsk 1 zegluga@ tel.: (58) 301-74-26 fax.: (58) 301-74-20 Rezerwacja oraz informacja w kasach czynnych codziennie Gdańsk tel. (58) 301-49-26, Zielona Brama przedsprzedaż biletów Gdynia, Al. Zjednoczenia 2 (Skwer Kościuszki)- cały rok tel. (58) 620-26-42 Sopot (od tel. (58) 551-12-93 Ustka (od tel. (59) 814-43-53 Miejskie Centrum Informacji Turystycznej 76-270 Ustka, ul. Marynarki Polskiej 87 Tel.: +48 59 814 99 26 Źródło opisu: Źródło zdjęć: Dodane: 2008-07-02 12:57:59 przez Anonim Bornholm jest oddalony od polskiego wybrzeża o zaledwie 100 km. Wakacje na tej duńskiej wyspie, zwanej „perłą Bałtyką" i „Majorką północy", będą jednymi z największych hitów tegorocznych wakacji. Na morzu sztorm. Dochodzi rano – nadszedł czas mojej czterogodzinnej wachty z Przemkiem – właścicielem jachtu. Całą noc bujało, ale próbowałam spać. Starałam się jak mogłam, by nie dopadła mnie choroba morska – trzymałam się instrukcji i nie otwierałam oczu podczas leżenia. Rzeczywiście pomagało, przetrwałam. Ale pora wstawać. Zadowolona, że ciągle jeszcze dobrze się czuję, zaczynam w ciemnościach szukać ubrania. Zakładam sztormiak, a na wierzch kamizelkę ratunkową. Pochylam się, żeby zawiązać buty. Oj… nie będzie łatwo. Szybkim krokiem wbiegam na pokład i zaczynam nerwowo wpatrywać się w horyzont. Tylko spokojnie, na pewno zaraz przejdzie. Przemek wydobywa z siebie znaczące „O ho!”. Pewnie wyglądam jak siedem nieszczęść. Od razu proponuje mi terapię zadaniową: – Złap za ster! Poczujesz odpowiedzialność, skupisz się przy pracy i zaraz zrobi ci się lepiej. Jachtem na Bornholm Wykonuję polecenie. Nawet poprawia mi się samopoczucie, ale na krótko. Po pięciu minutach poddaję się i zwracam całą zawartość wczorajszej kolacji Neptunowi. Chrzest bojowy już mam za sobą. Mój błędnik po kilkunastu godzinach przyzwyczaił się do nowych warunków i od tej pory mogę się w pełni rozkoszować urokami życia pod żaglami. 12 godzin wcześniej wyruszamy ze Świnki (port w Świnoujściu) w kierunku Bornholmu. Od tej chwili właściwie przez cały rejs jesteśmy na morzu sami. Szczerze mówiąc, mnie, mieszkankę zakorkowanej Warszawy, zadziwiają ta morska pustka i przestrzeń. Z Adamem (fotografem) rozlokowujemy się w kajucie dziobowej na Duchu Morza – Bavaria 38 Cruiser. Jesteśmy uprzywilejowani, bo to najwygodniejsze miejsce na tym jachcie. Przechodzimy szybkie szkolenie z postępowania w trudnych sytuacjach i obsługi naszego tymczasowego domu pod żaglami. Rejs jachtem na Bornholm może trwać nawet kilkanaście godzin. fot. Jörg Farys/EyeEm/Getty Images Na Duchu Morza jest mesa (pokój dzienny, kuchnia, jadalnia i centrum dowodzenia), trzy kajuty oraz łazienka (z toaletą, umywalką i prysznicem). W toalecie spłuczka działa jak ręczna pompka, wykorzystuje wodę morską, więc można jej używać właściwie bez ograniczeń. Kapitanka Ola dzieli załogę na trzy dwuosobowe wachty, w każdej z nich jest jeden oficer odpowiedzialny za przebieg żeglugi w wyznaczonym czasie. Taki podział daje możliwość szybkiej wymiany doświadczeń i skutecznego przekazania niezbędnych podstaw rzemiosła początkującym żeglarzom, czyli mnie i Adamowi. Czterogodzinne wachty są nie tylko okazją do długich rozmów o życiu, ale także możliwością spróbowania swoich sił za sterem. Podczas rejsu nauczyłam się nie tylko podawać cumy, ale także prowadzić jacht, stawiać żagle i wiązać węzły – wszystko pod czujnym okiem Michała, pierwszego oficera. Prognozy pogody nie są najlepsze, przechodzi front niżowy, wiatr się wzmaga, buja coraz mocniej. Niebo ciemnieje, przewalają się po nim czarne chmury, które od czasu do czasu rozświetlają błyskawice. Płyniemy coraz szybciej Wiatr dudni w uszach, żagle są maksymalnie napięte od jego naporu. Krystian, drugi oficer podgrzewa atmosferę: – Stan morza 4 w skali Beauforta, siła wiatru – 6, mamy szczęście, bo nigdy nie wiadomo, jak wieje pod chmurą. Dla mnie i Adama, szczurów lądowych, to ogromne przeżycie. A przed nami jeszcze 8 godzin rejsu i kolejna burza! Nie mamy czasu jej ominąć, więc płyniemy prosto w środek. Dziób rozbija fale, bryzgi wody sięgają kokpitu. Cała załoga na komendę pani kapitan zakłada sztormiaki i kamizelki z szelkami zabezpieczającymi przed wypadnięciem za burtę. Robi się ciemno. Tłumaczę sobie, że te straszne przechyły to lekkie kołysanie na dobranoc. Przemek mi wyjaśnia, że wywrócić naszego Ducha Morza nie jest łatwo, bo ma on dwuipółtonowy balast, tzw. bulbkil, więc nawet gdyby coś takiego się przytrafiło, jacht i tak podniesie się jak wańka-wstańka. Acha, dobre sobie! Nareszcie na wyspie, w porcie w Svaneke. Słońce prześwieca przez stalowe chmury wiszące nad naszymi głowami. Niskie domki pomalowane na czerwono, żółto i niebiesko tworzą niesamowity, spokojny klimat. Port w Svaneke leży na wschodnim wybrzeżu Bornholmu. fot. Holger Leue/Getty Images Co zobaczyć na Bornholmie Idziemy na obowiązkowy punkt programu – wędzone ryby. Tutejszy przysmak to „Słońce nad Bornholmem”, czyli położony na kromce chleba śledź ze szczypiorkiem i startą rzodkiewką, a na nim – surowe żółtko. Danie warto przyprawić solą, pieprzem i rewelacyjną miejscową musztardą. Zaglądamy też do huty szkła artystycznego. Kobiety siedzą przy gorącym piecu, dmuchają i nakładają kolejne kolorowe warstwy na wymyślnych kieliszkach i szklaneczkach. Układają szkło jak plastelinę – gdyby nie panujący tu żar, łatwo byłoby zapomnieć, że ma ono tak wysoką temperaturę. Obok na półkach kuszą nas gotowe wyroby. Kilkadziesiąt kroków dalej wchodzimy do wytwórni karmelków i mam wrażenie déjà vu. Kilku panów rozciąga szczypcami wielkie kolorowe wstęgi. Odcinają z jednej dwucentymetrowy kawałek i dają mi do spróbowania. Podejrzliwie patrzę, ale to nie szkło, to twarde cukierki! Ruszamy na podbój wyspy. Gdy Bóg stworzył Skandynawię, została mu garść wszystkich pięknych rzeczy Północy. Wrzucił je do Bałtyku i tak powstał Bornholm – Brama Skandynawii. Wyspa posiada kształt rombu o postrzępionych bokach. Jej linia brzegowa ma 140 km długości. Na południu jest płaska z piaszczystymi plażami, na północy skalista z urwiskami i klifami. Zamieszkuje ją 43 tys. Duńczyków, ale trudno kogokolwiek tu spotkać. Domostwa wydają się opuszczone, choć są niezwykle zadbane, jakby za dotknięciem jakieś magicznej różdżki – każde jest dziełem sztuki. Zanim tu dotarłam, nasłuchałam się opowieści o bornholmskim rowerowym raju. Wyobrażałam więc sobie tabuny cyklistów okupujących wyspę. Okazało się jednak, że nic bardziej mylnego! Tłumu turystów tu nie uświadczysz – Bornholm jest atrakcyjny dla wczasowiczów, żyje z nich, ale nie został im całkowicie podporządkowany. Mieszkańcy ustalili limit miejsc noclegowych w taki sposób, by przyjezdni nie zawładnęli wyspą. Skandynawia staje się jednak coraz popularniejsza. Co roku Bornholm odwiedza prawie 600 tys. turystów z całej Europy. Bornholm: Perła Bałtyku Jest lipiec, środek sezonu, a cisza i spokój są wręcz obezwładniające. Nie słychać nawet kosiarek, chociaż trawa wszędzie równo przystrzyżona. Jeżeli ktoś liczy na clubbing i burzliwe życie nocne, nieco się zawiedzie. Można tu jedynie zatracić się w przyrodzie i urokliwej architekturze. Przemek powtarza jak mantrę: – Gdy byliśmy na Bornholmie w kwietniu, to dopiero był raj. Cisza, spokój, a teraz są tutaj po prostu tłumy. Rozglądam się niepewnie po porcie, ale widzę tylko niewielkie grupki uśmiechniętych ludzi. Najwyraźniej nikt się nigdzie nie spieszy... Miasteczko Allinge przyciąga turystów malowniczymi uliczkami. fot. Peter Zelei Images/Getty Images Pogoda jest piękna i myślimy o wynajęciu rowerów, jednak ostatecznie, będąc pod presją czasu wybieramy komunikację publiczną. Kierowca autobusu uprzejmie nas informuje, że najbardziej się opłaca wykupienie całodniowego biletu grupowego dla pięciu osób (mimo że jest nas czwórka), bo tak zapłacimy mniej, niż gdybyśmy nabyli bilety indywidualnie. To miłe zaskoczenie – już widzę, jak w Warszawie motorniczy tramwaju grzecznie, doskonałą angielszczyzną udziela porad obcokrajowcom… Ruszamy i od razu zaczynamy zachwycać się widokami, sprawiającymi wrażenie znajomych. Nadbałtycka przyroda, lasy iglaste, mieszane, łany zboża powodują, że czujemy się jak u siebie. Może tylko z tą drobną różnicą, że tu wszystkie elementy krajobrazu są jakby wyrównane pod linijkę, wykreślone cyrklem i precyzyjnie zaplanowane. Im dalej od portu, tym bardziej Bornholm wydaje się wyludniony. Mieszkańców jak na lekarstwo, na prawie pustych drogach znaki ostrzegają przed dzikimi zwierzętami przebiegającymi przez jezdnię – zderzenie z sarną jest podobno największym zagrożeniem motoryzacyjnym na wyspie. Chociaż Gudhjem jest nazywane miasteczkiem turystycznym, przyjezdni nie rzucają się tu w oczy. Wszyscy przejmują bornholmski błogi, cichy nastrój, nikt nie puszcza głośno radia, nie trąbi i nie krzyczy... W młynie Gudhjem kupujemy produkowany na wyspie olej rzepakowy i musztardę ze znakiem Kulinarnego Dziedzictwa Europy – jest nim symbol charakterystycznego czepka kucharskiego ze sztućcami (znak ten powoli pojawia się również w Polsce). Przepełnieni spokojem przyrody wybieramy się na wycieczkę do największego na wyspie wodospadu Døndalen. Wyspa natury Decydujemy się wypożyczyć samochód do końca naszego pobytu. Z Gudhjem jedziemy w stronę Allinge. Tuż przy głównej drodze, w pobliżu tego dwutysięcznego miasteczka, odnajdujemy znaki runiczne oraz wyżłobienia na skałach. Pochodzą z epoki brązu i mają ponad 2,5 tys. lat. Madsebakke – bo tak mieszkańcy okolic nazywają to miejsce – było prawdopodobnie ośrodkiem kultu, a wyryte w skale znaki mogły powstawać podczas rytuałów religijnych. Przedstawiają one najczęściej okręty, symbole słońca. Na noc wracamy na Ducha Morza. Ponieważ godzina jest późna, kolację przygotowujemy z prowiantu, który przypłynął z nami z Polski. Wspólne posiłki na jachcie to jeden ze stałych elementów wyprawy. Okazuje się, że o jedzenie warto się zatroszczyć zawczasu, bo Bornholmczycy bardzo wcześnie zamykają sklepy i bary (już ok. godz. dbając o komfort życia rodzinnego. Punktualnie o rano przyjeżdżamy (naszym wypożyczonym wcześniej autem) do Lille Gadegårdsvejen na pokaz ptaków drapieżnych. Na środek kręgu ustawionego z drewnianych ławek wychodzi mężczyzna z sokołem na ramieniu. Zdejmuje mu czapeczkę zasłaniającą całą głowę i wypuszcza. Ptak lata tuż nad naszymi głowami. Kolejne w powietrze wzbijają się, sowa i orzeł, który jest tak wielki, że ledwie manewruje między ludźmi i otaczającymi wybieg drzewami. Na koniec pojawia się sęp. Ptaszysko jest tak paskudne, że aż sympatyczne. Zamek Hammerhus był dawniej jednym z największych zamków obronnych w tej części Europy. fot. PATSTOClK/Getty Images Po pokazie postanawiamy wybrać się na spacer wzdłuż wybrzeża w okolicy miasta Vang, gdzie strome, wysokie skały wchodzą do czystego, lazurowego niemal Bałtyku. Czułam się jak bym była nad Morzem Śródziemnym… Stąd wyruszamy do ruin zamku Hammershus, który góruje nad portową zatoczką Hammershavn na północy wyspy. Zamek jest chyba jedynym zabytkiem na naszej trasie, o którym mogę śmiało powiedzieć, że przyciąga „tłumy” turystów. Razem z nami te XI–XII-wieczne, największe w Europie Północnej ruiny zwiedza z 50 osób! To jedno z najpiękniejszych miejsc do podziwiania zachodów słońca. Podobno gdy się dobrze wsłuchamy, usłyszymy syczenie i skwierczenie zanurzającej się w Bałtyku rozżarzonej do czerwoności gwiazdy. Niestety, tym razem nie zapowiadał się tak malowniczo – niebo pokrywały chmury. Zwiedziliśmy skalistą północ, teraz przyszła pora na piaszczyste wybrzeża południa. Po drodze mijamy stolicę Bornholmu – Rønne, którą zamieszkuje jedna trzecia mieszkańców wyspy. Zatrzymujemy się na obiad w restauracji na zabytkowym rynku. Nie bawimy tam długo, bo kusi nas szeroka, piękna plaża na południowym wybrzeżu. Jak powstał Bornholm Zanim jednak tam dotrzemy, wstępujemy na chwilę do interaktywnego Muzeum NaturBornholm. Dowiadujemy się tam, że wyspa powstała 1,7 mld lat temu wskutek zderzenia dwóch płyt kontynentalnych. Przewodniczka, Polka z pochodzenia, wyprowadza nas na zewnątrz i prosi, żebym podeszła do wyżłobienia w skale. Szybko wyjaśnia, o co chodzi: właśnie stanęłam na granicy geologicznej – zetknięciu się dwóch płyt, które dzieli 1,2 mld lat! Otrzymujemy też informację, że Bornholm zaprasza gości nie tylko w wakacje, gdy kuszą surfing, wędkarstwo, wspinaczka, nurkowanie czy rowery. Okazuje się, że w grudniu NaturBornholm oferuje ludziom zmęczonym miejskim zgiełkiem projekt „Cisza – ekskluzywne przeżycie!”. Przewodnik przyrody wyszukuje dla nich miejsca w lesie Almindingen, w których słychać tylko odgłosy natury. Tam odpoczywają. Natomiast w cieplejsze miesiące muzeum zaprasza na „Polowanie na skamieniałości”, których na wyspie jest mnóstwo. Wzbogaceni o wiedzę na temat przyczyny zróżnicowania wyspy na część skalistą i piaszczystą, pędzimy na plażę. Rzeczywiście, było do czego się spieszyć. Miałki piasek (ziarna są tak drobne, że kiedyś używano ich w klepsydrach) ukazuje nam drugą stronę Bornholmu. Zostajemy tu do wieczora. Następnego dnia wracamy do domu, ale przed wyjazdem popłyniemy jeszcze na Christiansø. Tutejszy przysmak to „Słońce nad Bornholmem”, czyli śledź ze szczypiorkiem i startą rzodkiewką, a na nim – surowe żółtko. Danie warto przyprawić solą, pieprzem i rewelacyjną miejscową musztardą. fot. PATSTOCK/Getty Images Ze Svaneke musimy pokonać 10 mil morskich na archipelag skalistych wysp Ertholmene. Największą z nich, Christiansø, Bornholmczycy nazywają øen (wyspa), by odróżnić ją od „swojego” skrawka lądu. Morze jest spokojne, wieje lekki wiatr. Przemek uczy mnie podstaw nawigacji i manewrowania jachtem. Szybko docieramy do celu. Między dwoma skalistymi brzegami wyłania się kameralny port, tak mały, że cumuje się tu łodzie jedną do drugiej. Na wyspę dostajemy się, idąc po pokładach cudzych jachtów. W XVII w. duński król Krystian V założył tu fort strzegący Bornholmu przed Szwedami. Po latach wyspa została zdemilitaryzowana, choć nadal pozostaje pod jurysdykcją Ministerstwa Obrony. Christiansø ma 710 m długości, mostek łączy ją z mniejszą jeszcze (440 m) wyspą Fredriksø. W godzinę udaje się nam ją zwiedzić. Domostwa wyglądają, jakby miały ze 200 lat, wszyscy przestrzegają zakazu umieszczania na zewnątrz jakichkolwiek oznak cywilizacji, np. anten satelitarnych. Dowiadujemy się też, że na Christiansø nie ma źródeł słodkiej wody. Deszczówkę łapie się w kilku studniach ulokowanych w dawnych kamieniołomach. Christiansø, nawet w porównaniu z wyludnionym Bornholmem, wydaje się miejscem naprawdę odosobnionym. Zimą jedynym łącznikiem ze światem jest łódź pocztowa, latem kursuje tu łódź z Gudhjem. Rzucamy jeszcze okiem na sąsiednie skaliste wysepki Fredriksø i niezamieszkaną Græsholmen, gdzie były grzebane ofiary dżumy z 1684 r., i obieramy kurs powrotny na Świnoujście. To jednak nie koniec naszej przygody. Przed nami jeszcze dwdzieścia godzin żeglugi pod falę, szum wiatru we włosach i charakterystyczny łopot grota, zachód słońca na pełnym morzu, a przede wszystkim nocne Polaków rozmowy. Teraz już wiem, że tu wrócę, nie tylko na Bornholm, ale także pod żagle... Gdzie leży wyspa Bornholm Wyspa Bornholm o powierzchni 588 km2. Leży na Morzu Bałtyckim na wysokości polskiego Pomorza Zachodniego. To najdalej na wschód wysunięta duńska wyspa. Linia brzegowa Bornholmu wynosi 140 km, a najwyższy punkt Rytterknægten wznosi się na zaledwie 162 m ■ Religia: głównie protestantyzm ■ Język: duński, choć bez problemu porozumiemy się po angielsku ■ Waluta: korona duńska (DKK) Jak dojechać na Bornholm Niestety wciąż nie ma informacji o przywróceniu połączenia promowego z Kołobrzegu bezpośrednio na Bornholm. Z Polski najłatwiej dostać się na wyspę promem z niemieckiego portu w Sassnitz (Wyspa Rugia) lub ze Świnoujścia z przesiadką w szwedzkim Ystad. Aktualne ceny biletów i rozkład promów można sprawdzić na stronie Visit-Bornholm. Trasa Sassnitz–Rønne–Sassnitz jest obsługiwana przez duńskie promy Bornholmslinjen. Statki zabierają na pokład pieszych, rowery, motocykle oraz samochody. Rejsy ze Świnoujścia obsługuje sieć Unity Line. Aktualne ceny biletów i rozkład promów można sprawdzić na stronie przewoźnika. Z Warszawy do Kopenhagi lata LOT, SAS i WizzAir. Ze stolicy Danii do Rønne dolecimy liniami DAT (Danish Air Transport) i Norwegian Air. Lot trwa 35 min. Czytaj więcej fascynujących artykułów: poniedziałek, 19 grudnia 2011 12:03 Po rocznej przerwie do Ustki wrócą wycieczkowe rejsy na duńską wyspę Bornholm. Urzędnicy prowadzą już negocjacje w tej sprawie. Rozmowy prowadzone są jednak nie z Żeglugą Gdańską, która do tej pory organizowała połączenia ale z nowym przewoźnikiem – Żeglugą Kołobrzeską. Jednocześnie w Ustce powstaje Centrum Turystyki Morskiej, gdzie będzie można między innymi nabyć bilety na rejsy wycieczkowe. Inwestycja ma być dofinansowana z Unii Europejskiej. Od 1998 roku z Ustki do Nexo na duńskiej wyspie Bornholm pływały dwa razy w tygodniu wycieczkowe statki. Rejs trwał cały dzień i kosztował około 150-200 zł. Turyści dodatkowo mogli zabrać na pokład rowery (Bornholm słynie ze swoich ścieżek rowerowych, które przecinają całą wyspę). Jednak w 2011 roku rejsy zostały zawieszone. Prezes Żeglugi Gdańskiej, firmy która do tej pory obsługiwała wakacyjne połączenie Ustka - Nexo- Ustka poinformował, że nie udało się wyczarterować statku, który obsługiwałby te Otrzymałem oficjalne pismo w tej sprawie – mówił na czerwcowej sesji Jan Olech, burmistrz Ustki. - Prezes informuje nas, że nie udało się podpisać porozumienia z zagraniczną firmą, która miała czarterować Żegludze Gdańskiej statek. Dlatego połączeń z Bornholmem nie będzie. Prezes żeglugi zapewnił nas jednocześnie, że zrobi wszystko, aby te połączenia zapewnień połączeń nie udało się wznowić. Inni przewoźnicy również nie byli zainteresowani rejsami z Ustki bo jest tu dalej do wyspy niż z Darłowa i Kołobrzegu (dodatkowo w czasie ćwiczeń na poligonie statki muszą omijać zamknięte akweny morskie). Teraz sytuacja ma się jednak zmienić. Usteccy urzędnicy prowadzą rozmowy z przedstawicielami Żeglugi po wstępnych rozmowach i przewoźnik jest zainteresowany organizacją jednego rejsu w tygodniu oczywiście w sezonie wakacyjnym – mówi Jan Olech, burmistrz w Ustce ma powstać Centrum Turystyki Morskiej – swoista kasa żeglugowa, gdzie będzie można kupić bilety na rejsy ale nie tylko. Będzie tam można również zapisać się na rejsy wędkarskie i Przygotowujemy już specjalne oferty dla przewoźników morskich – mówi Jarosław Teodorowicz, naczelnik wydziału Integracji Europejskiej w Urzędzie Miasta w Ustce. - Będzie to miejsce skupiające wiele ofert związanych z turystyką ma stać we wschodniej części portu morskiego w okolicy restauracji Wenecja (w miejscu gdzie obecnie stoją garaże). Szczegółowe decyzje o połączeniach do Nexo poznamy na początku przyszłego roku. Hubert Bierndgarski Newer news items: - Budżet Słupska na 2012 rok uchwalony - Jest wyrok w sprawie prywatyzacji spółki Drogi i Mosty - Urzędniczy ping-pong wokół zanieczyszczonej ziemi - Kto będzie zarządzał kwidzyńskimi mieszkaniami? - Rybacy powołali sztab kryzysowy. Szykują pozew zbiorowy przeciwko ministrowi rolnictwa Older news items: - Będzie wyrok w sprawie głośnej prywatyzacji słupskiej spółki Drogi i Mosty - Na wokandę wrócił proces zabójców 17-letniej Anity B. ze Słupska - Akt oskarżenia dla mężczyzny, który śmiertelnie pobił swojego kolegę - PiS daje ostatnią szansę prezydentowi Starogardu Gdańskiego - Rozpoczyna się liczenie bezdomnych na Pomorzu Będąc na urlopie nieopodal Kołobrzegu warto pokusić się o rejs na Bornholm. Jest to duńska wyspa oddalona od naszego brzegu o ok. 90km. Katamaran m/s Jantar przemierza tę odległość przez ok. 4 godziny. Przyznam , że moje wyobrażenie tego katamaranu było nieco inne - po prostu spodziewałem się większej jednostki. W porównaniu z jednostkami z południa Europy to po prostu mały stateczek ;) Tutaj wojskowy kuter i katamaran ładnie zapozowali... ...w motocyklowych chromach ;) Wracamy do tematu - zaokrętowanie zaczyna się od 6:00. Spory tłumek zbiera się mniej więcej od tej godziny. Gdy nie zależy nam na miejscu np. w kawiarni czy restauracji to można spokojnie przybyć do portu na 6:30 i też znaleźć dobre miejsce. Ja siedziałem na holu obok wyjść/wejść na pokład. Miejsce to daje dobry wgląd na ruchy pasażerów w kierunku toalet - co nie jest tu bez znaczenia ;) Rowery (w tym przypadku było ich chyba 32) są ładowane na tylny pokład - z podsłuchanej rozmowy wiem , że owa szyna załadunkowa to najprostszy i najmniej zajmujący miejsca na pokładzie "system" do załadowania jednośladów : Będąc na górnym pokładzie fotografuję to co za nami : A to przede mną - górny pokład , który wkrótce zapełni się ludźmi : Wtedy też prawie niewykonalny będzie prosty kadr - ale nie uprzedzajmy faktów ;) Malutkie kutry rybackie ruszają na połów : A to porównanie jednego z kadłubów katamaranu z jednostką wojskową - przyznać trzeba , że gabarytami nasza "łajba" góruje : Tłum nadal napiera : Zerkam na wyjście z portu : A potem obserwuję proces kontroli biletów ;) Starszy Oficer również wita gości - tych już znanych (np. dzieci) wita najserdeczniej zapraszając do siebie na mostek : Wypływamy zostawiając polską ziemię za sobą : Na otwartym morzu robi się mało ciekawie. Fala jest wysoka , statkiem kołysze niemiłosiernie - prawdziwy test odporności na tzw. chorobę morską wygrywają mężczyźni - kobiety skupiają się zasadniczo przy wejściu do toalet. Górny pokład zamienia się w "plażę" ;) Na moje oko tu najbardziej kołysało ale było za to świeże powietrze i wiaterek - to pewnie pomagało przetrwać tę notoryczną kołysankę ;) Mniej więcej tak bujało - prosty horyzont widywałem rzadko :) Morską toń ochoczo cięły dwa kadłuby naszego statku... ...z udziałem widzów ;) A to już pierwsze kutry rybackie wypływające na połów z Bornholmu - co oznacza bliski kres podróży : No i duńska ziemia : Wytęskniona przez niektórych bardzo mocno... Na jednej z takich łodzi nasz sąsiad dokonywał połowu - wędzone dorsze w jego wykonaniu pamiętam po dziś dzień... Idealnym uzupełnieniem rejsu jest autobusowa wycieczka objazdowa po wyspie. Wykupuje się ją w tym samym biurze co bilet na rejs lub do na pokładzie statku. Na pytanie czy warto odpowiem bez zastanowienia - warto :) Ale o tym wkrótce... REJS POWROTNY

rejs z ustki na bornholm