rejs ojców z dziećmi
5. Wyposażenie apteczki na rejs z dziećmi. Planowanie i realizowanie projektu zwanego żeglowaniem z dziećmi, to zdecydowanie czas o rozszerzenie jachtowej apteczki standardowej o: syropy na gorączkę i przeziębienie, witaminę C w kropelkach, coś na ukąszenia i stłuczenia, wapno i coś na przedawkowanie słońca.
Jest psychologiem z 17- letnim doświadczeniem, absolwentem SWPS - specjalizacja psychologia kliniczna. Pracuje z dziećmi i młodzieżą, jako psycholog przedszkolny i szkolny. Prowadzi konsultacje i poradnictwo w przychodni dla dorosłych oraz warsztaty dla rodziców w ramach projektów w fundacjach, z którymi współpracuje.
Aż 50 proc. ojców deklarowało, że często lub bardzo często bawi się lub wykonuje czynności z dziećmi, a 24 proc. często lub bardzo często rozmawiało z dziećmi o sprawach osobistych. Postawy oparte na równości płci były ogólnie powiązane z bardziej zaangażowanym rodzicielstwem.
nonton film into the wild sub indo. Rejs "Żegluję z Tatą 2020" to jubileuszowa edycja trwającego od przeszło 10 lat programu wspólnego żeglowania Ojców z dziećmi. Po raz pierwszy rejs odbędzie się na polskim żaglowcu szkoleniowym STS Fryderyk Chopin i, miejmy nadzieję, na stałe wpisze się w kalendarz. Pomysłodawcą i inicjatorem jest Piotr Jarosz, żeglarz z pasją, a przede wszystkim misją zarażania żeglarstwem absolutnie wszystkich. Rejsy, zarówno wśród dzieci, jak i wśród Tatów, kształtują postawy nacechowane empatią, zaufaniem, chęcią pomagania sobie nawzajem, a także zrozumienia siebie i innych. Podczas tej wspaniałej przygody wszyscy poznają tajniki żeglarstwa i budowy jachtów, uczą się żeglować, nabierają doświadczenia a przede wszystkim dobrze się bawią.
Wakacje pod żaglami są zdecydowanie naszą ulubioną formą wypoczynku. Obie nasze dziewczynki zaczęły z nami żeglować zanim nauczyły się przewracać na brzuszek. W zeszłym roku odkrywaliśmy Zatokę Sarońską w Grecji, w tym wybór padł na Chorwację. Dlaczego? Mówi się żartobliwie, że pan Bóg po stworzeniu świata, 7-go dnia odpoczywał w Dalmacji 🙂 To w istocie prawdziwy raj dla wszystkich turystów z żeglarzami na czele! Mimo że pływaliśmy na tym akwenie w sumie nawet kilkadziesiąt razy, to znów udało się nam odkryć nowe, piękne naszym rejsie wzięły udział dwie rodziny z dziećmi w wieku od 13 miesięcy do 10 lat. Kołem zamachowym młodszej części załogi były bez wątpienia dwie 4-letnie dziewczynki. Obie czuły się na jachcie niczym w pływającym domku dla lalek – tylko Ken’a było im brak. W niczym nie przeszkadzało nam, że nasi przyjaciele nigdy nie byli na rejsie. Tym większą satysfakcję mieliśmy odsłonić przed nim ten wyjątkowy sposób spędzania wakacji. Na pokładzie wszystko przebiegało sprawnie. Oboje z żona jesteśmy kapitanami a cenne wsparcie przy wszystkich manewrach otrzymywaliśmy od chłonącego żeglarskie rzemiosło ojca i syna, który o dziwo podczas rejsu był w stanie oderwać wzrok od ekranu tableta 🙂Pływający domPlanując rejs nie mieliśmy wątpliwości, że wybierzemy katamaran. Latem w Chorwacji na ambitne żeglowanie raczej nie ma co liczyć, a ilość płaskiego miejsca przy rejsie z dziećmi jest sprawą kluczową. I nie pomyliliśmy się. Przez cały tydzień postawiliśmy tylko dwa razy przedni żagiel i to raczej do zdjęć. Pływaliśmy katamaranem Bali ze stoczni Catana. Jak żegluje powiedzieć nie możemy 🙂 Jednostka ta ma jeden niewątpliwy walor – to zamykana niczym brama garażowa ściana od strony rufy, tworząca swoisty zamknięty salon połączony z kambuzem. Gdy jacht jest wyposażony w klimatyzację to uzyskujemy dużą, wygodną przestrzeń chroniącą przed żarem lejącym się z nieba. Wewnątrz jest gigantyczny stół na którym dzieciaki mogą uskuteczniać wszelkie prace plastyczne. Tak dużego mebla nie spotkaliśmy nawet w znacznie większych jednostkach 🙂 No i ta lodówka z zamrażarką – normalnej wielkości niczym w domowej kuchni. Wygodne ale… brak zabezpieczeń przed przechyłami powoduje, że strach pomysleć co by się działo podczas złej pogody… Najbardziej jednak dotkliwy dla naszych małych żeglarek był brak siatki rozpiętej z przodu pomiędzy pływakami. Dla dzieci w tym wieku ta naturalna trampolina jest ważniejsza niż wszelkie inne elementy jachtu 🙂Wybór Chorwacji poza walorami przyrodniczymi i doskonale rozwinięta infrastruktura podyktowany był także wygodą. W tym sezonie pojawiły się loty bezpośrednie linii Ryanair z Poznania do Zadaru. Mając za sobą niejedną podróż z dziećmi wiemy, że dobra logistyka potrafi być podstawą udanego wypoczynku. Podróż nad Adriatyk od drzwi domu zajęła nam 3,5 godziny zamiast doby w samochodzie. Loty odbywają się w poniedziałki i czwartki. Pozwoliło nam to spędzić jeszcze dwa dni przed i dwa po rejsie na zwiedzaniu dalmackiego wybrzeża. chorwacja blogProlog rejsu – odyseja samochodowaNa lotnisku w Zadarze odebraliśmy wypożyczonego wcześniej busa, którym wygodnie dojechaliśmy do Trogiru. Taki wybór może nie jest najtańszy. Za 8-osobowego VW Caravelle zapłaciliśmy za trzy dni ok 2200 zł. Spory udział w tej cenie miało oddanie samochodu w innym miejscu – lotnisku Split. Uważamy jednak, że był to dobry wybór. Podróżowaliśmy wygodnie całą ekipą, zatrzymując się po drodze w każdym miejscu, które się nam spodobało. Nocowaliśmy kolejno w miejscowości Pakostane oraz w Rogoznica, a zwiedziliśmy Zadar, Biograd, Vodice, Primosten. Tym samym mogliśmy pokazać te wszystkie miejsca naszym znajomym i… nie płynąć tam juz jachtem 🙂Dysponując dużym samochodem mogliśmy zrobić zaprowiantowanie na rejs i podwieźć je pod sam jacht. Pozwoliło nam to oddać cumy już w sobotę popołudniu. Mogliśmy też zrealizować wyjątkową fanaberię – odebrać z punktu IKEA w Splicie fotelik do karmienia Juleczki. Ten najprostszy plastikowy mebel ma w sobie magiczną moc – nasza córka w nim siedzi! Dzięki temu my sami możemy się cieszyć posiłkiem 🙂 Miejsca na katamaranie na szczęście nie brakuje. Fotelik służył nam dobrze. Nosiliśmy go ze sobą nawet do restauracji. O dziwo mało który lokal jest wyposażony w takie rejsuNasz rejs rozpoczęliśmy w najnowszej z 3 marin w Trogirze – Marina & Yacht Service Center. Miejsce na rozpoczęcie rejsu w tej części Chorwacji jest doskonałe. Na odległość rzutu rękawiczką szotową jest starówka Trogiru wpisana na Listę Unesco. Uberem z lotniska Zracna Luka – Split, dojedziecie tu w 10 minut. Wybór tras rejsu jest stąd niemal nieograniczony. Na Kornaty – proszę bardzo, do Dubrovnika – czemu nie. Podczas naszej rodzinnej przygody postanowiliśmy nie porywać się na dalekie wyprawy. Wybraliśmy miejsca odległe od Trogiru zaledwie o kilka godzin żeglugi. Szczęśliwie okazało się, że nasi towarzysze nie mają parcia na paradowanie co wieczór w marinach ACI. Spędziliśmy 3 noce w spokojnych zatoczkach na kotwicy i na boi. Pozostałe trzy cumowaliśmy w blogPodczas naszego rejsu odwiedziliśmy:Port Milna – Wyspa BracWejście do zatoki Milna, jak i samo miasteczko jest urocze i zdecydowanie warto tu zawinąć. To główny port i miasto na olbrzymiej wyspie Brac. To oczywisty kierunek dla załóg, które już pierwszą noc w środkowej Dalmacji pragną spędzić poza portem macierzystym. Dzięki wcześniejszym zakupom i sprawnemu odebraniu katamaranu, wypłynęliśmy z Trogiru już po godzinie Pozwoliło nam to zająć miejsce w Marinie ACI w Milnej. Wszystkie pozostałe, tańsze miejsca były już zajęte. Za komfort bycia w lokalizacji premium, trzeba dość słono zapłacić. Za 40 stopowy katamaran zapłaciliśmy tam za noc prawie 1100 HRK(niemal 650 złotych)! Kiedy dzieci zasnęły, zaryzykowaliśmy zamówienie dania na wynos w pizzerii Slika. To był strzał w dziesiątkę. Kalmary i miecznik wprost rozpływały się w ustach! Zagryzaliśmy świeżutkim pieczywem z otwartej do późna piekarni Milna. Rano spacer z dziećmi dookoła portu oraz kawa i sok pomarańczowy z widokiem na wypływające jachty. Nie sposób wyjechać z Milnej nie zaopatrując się u najsłynniejszej babci na wyspie, która od lat produkuje i sprzedaje lokalne alkohole, oliwę i kosmetyki. Wystrój piwniczki jest urzekający. Znajdziecie ją tuż za wspomnianą wcześniej pizzerią Grad – Wyspa HvarLeżący nieco na uboczu w głębokiej zatoce port Stari Grad okazał się prawdziwą perełką. Jest to najstarsze miasto w Chorwacji, założone jeszcze przez starożytnych Greków w 384 roku Przez ponad 2400 lat następujący po sobie gospodarze stworzyli wyjątkowe miejsce o pięknej architekturze. Wąskie, zadbane, klimatyczne uliczki i place pełne oryginalnych galerii, knajpek i sklepów, potrafią wciągnąć na długie godziny. Amatorzy listy Unesco odkryją tam starożytny system proporcjonalnego dzielenia działek pod uprawy winorośli. Także port, każdego wieczora do ostatniego miejsca zajęty jachtami, wygląda imponująco. Po rejsie wszyscy zgodnie ogłosiliśmy to miasto najpiękniejszym jakie wczesnego przybycia do zatoki, miejsca od strony miasta już zabrakło. Staliśmy więc po przeciwnej stronie i najszybszą formą komunikacji okazał się nasz ponton 🙂 Postój tutaj był znacznie tańszy i kosztował ok 800 HRK. Poza niezaprzeczalnego czaru miasta, mocnym punktem programu była ram dla nas gradska plaża i znajdująca się tuż obok restauracji Eremitaz. Zjedliśmy tam zupełnie smaczny obiad i daliśmy się wyszaleć dzieciom w płytkiej wodzie. Nasz 10-letni załogant, dostarczone zachłannie do organizmu kalorie, spalał na pływającym, dmuchanym placu zabaw, których w Chorwacji spotkaliśmy bardzo wiele. Radości było tak dużo, że odpuściliśmy sobie wyjazd taksówką do głównego miasta wyspy Hvar. Swoją drogą uważamy, że to Stari Grad jest bardziej atrakcyjny od wiecznie zatłoczonego i trudno dostępnego jachtem miasta Paklińskie – czyli jak nie Palmizana to co?Kolejnego dnia znów Hvar na celowniku. Tym razem zdobywany taksówką wodną z mariny Palmizana. To najpopularniejszy pomysł na zwiedzania miasta wśród żeglarzy. Zamiast w marinie ACI, spróbowaliśmy swoich szans na bojach w zatoce od południowej stronie wyglądającej niczym stonoga wyspy. Mimo wczesnej pory okazało się, że boje już zarezerwowane i wynocha. Stanęliśmy na kotwicy w kolejnej zatoczce, dowiązaliśmy się długą liną do brzegu i… spędziliśmy wspaniałe popołudnie i noc w ciszy i spokoju. Naszej załodze leniwe pływanie wpław i na wypożyczonej desce SUP, spodobało się tak bardzo, że i tym razem Hvar poszedł w odstawkę. Zgonie ustaliliśmy, że właśnie taki sposób spędzania czasu odpowiada nam najbardziej. To kwintesencja żeglarskiego klimatu, absolutnie niedostępna stacjonarnym turystom!chorwacja blogVis – VisWyspa Vis odkryła swoje piękno turystom dopiero po rozpadzie Jugosławii. Wcześniej była to wojskowa baza. Do dziś atrakcją jest tu zwiedzanie bunkrów dla łodzi podwodnych czy kwatery pana Tito. Obecnie czystymi, pięknymi plażami oraz doskonałym winem i oliwą mogą cieszyć się wszyscy! Zatoka w której znajduje się miasto Vis oferuje bezpieczny postój dla wielu jednostek. Większość jest ich jednak na bojach. Aby stanąć przy nabrzeżu trzeba być dość wcześnie. Dla naszej rodzinnej ekipy było to ważne aby na ląd schodzić przez trap a nie pontonem. Udało się i na kawkę i soczek mieliśmy dosłownie kilka metrów 🙂 Dla rodzin z dziećmi atrakcją jest plaża Prilovo, znajdująca się za cyplem z piękną świątynią św. HieronimaDla łakomczuszków polecamy wybrać się spacerem do restauracji Pojoda. Znajduje się zupełnie na wschód od centrum miasta. W zacisznym podwórku, zacienionem bambusową barierą, znajdziecie prawdziwe rarytasy lokalnej kuchni. Serwowane przez niezwykle sympatyczną obsługę (co stwierdzając ze smutkiem nie jest już tak oczywiste w zadeptywanej turystami Chorwacji). Jedzenie było obłędne! Nie był to tani obiad, ale w porównaniu do podobnych cen gdzie indziej, warty swojej ceny. Oliwa, którą dostaliśmy do moczenia chleba była tak pyszna, że aż zamówiliśmy od kolegi kelnera 5 litrów z myślą o zabraniu do wypożyczać samochód na VisOdradzamy na rejsie z dziećmi wypożyczanie tam samochodów. Zanim się ogarnęliśmy do wyjazdu po obiedzie była godzina Dojechaliśmy tylko na drugą stronę wyspy do miasta Komiza. Tam krótka kąpiel na malutkiej plaży Lucica, szybki spacer malowniczą uliczką Ribarską i powrotna na jacht… Wakacje z małymi dziećmi rządzą się swoimi prawami 🙂 Kolejnego dnia, mając nadal samochody, trochę na siłę wybraliśmy się na jedną z „must see” plaż na wyspie – Teplus. Efekt – kąpielisko w niczym bardziej atrakcyjne dla dzieci niż to nieopodal portu Vis. Zapłaciliśmy za dwa liche fiaty panda ponad 800 HRK. Nie było gdzie ich zaparkować na noc. Chcąc odwiedzić tylko Komize, lepiej pojechać tam lokalnym autobusem albo taksówką. Taniej, szybciej, bez problemów 🙂Po oddaniu samochodów postanowiliśmy zostać na Vis jeszcze jedną noc. Najpierw odbyliśmy obowiązkową wyprawę pontonem do schronu na łodzie podwodne, znajdującego się nieco na północ od portu Vis. Następnie obraliśmy kurs na zatoczkę Stoncica wcinająca się głęboko w północno-zachodnią część wyspy. Jest tam przygotowanych kilkanaście boi, które kosztują 250 HRK za noc. Po nocnym zgiełku miasteczka, tutaj znowu odpoczęliśmy wsłuchani tylko w odgłosy wiosła naszej deski SUP. Swoją drogą ta forma aktywnego wypoczynku powoli skrada serca żeglarzy. Obserwowaliśmy ją na co drugim jachcie. Nasze pierwsze kroki, wyglądały na tyle obiecująco, że na pewno do tego sportu wrócimy 🙂Blue Lagoon – Drvenik VeliNasza załoga tak zasmakowała w nocnym kotwiczeniu w zatokach, że na ostatnią noc wybraliśmy miejsce widniejące na wszystkich ofertach wycieczek w tej części Dalmacji. Była to Błękitna Laguna we wschodniej części wyspy Drvenik Veli. Miejsce pełne turystów zwożonych masowo w ciągu dnia, odzyskuje magiczne piękno wieczorem, kiedy zostają tam tylko żeglarze. Chłonęliśmy każdą spędzoną tam minutę. Daliśmy się skusić jednej z dwóch działających tam knajpek, a mającej najlepsze opinie – Konoba Krknjasi. Jedzenie było tam przyzwoite, zwłaszcza pyszny stek. Ceny jednak poszybowały tutaj do gwiazd, które potem trawiąc kolację na pokładzie chętnie oglądaliśmy 🙂Płyńmy w dół do starego Trogiru juz czasPiątek, ostani czarterowy dzień na wodzie, to tradycyjnie powrót do bazy armatora. Zanim wbiliśmy się do kolejki tankujących paliwo jachtów zatrzymaliśmy się w Zatoce Racetinovac. To taki malowniczy języczek wcinający się od północy w zachodni półwyspem wyspy Ciovo, połączonej od ubiegłego roku dwoma mostami z kontynentem i miastem Trogir. Warto się tam zatrzymać na ostatni kąpiel przed skrępowaniem jachtu po raz ostatni więzami cum. Jest czysto, spokojnie, kotwica dobrze blogEpilog rejsuDwa dni spędzone stacjonarnie w Trogirze niemal doprowadziły nas do obłędu. Dopiero wtedy w pełni doceniliśmy nasze wakacje pod żaglami, nawet jeśli nie rozwinęliśmy ich nawet na chwilę. Na łodzi zyskuje się wolność, przestrzeń i powiew wiatru, nawet gdy jest on wywołany poruszającym się na silniku katamaranem. Zawsze możemy schronić się w cieniu albo wręcz zatrzymać i zanurzyć w chłodnej wodzie. Ze nutką zazdrości patrzeliśmy na te z jachtów które wypływały na kolejny tydzień w rejs… W mieście, nawet najpiękniejszym, życie kończy się w tym klimacie o rano, a zaczyna znów o Pobyt na otwartej przestrzeni w środku dnia zakrawa o masochizm. W tym słońcu nie da się przetrwać. Co za płytkie jest myślenie ludzi z północy, że siesta to wybieg próżniaków z południa! To jedyna szansa na przetrwanie. Można tylko chodzić od knajpy do knajpy… Swoją drogą, jeśli już iść na obiad w Trogirze, to rekomendujemy Restaurant Kamerlengo. Jedzenie tutaj to raj dla podniebienia. Nektarem jest tam bez dwóch zdań krem z krewetek!Po tygodniu naszej wspólnej morskiej przygody, nasza załoga wypowiedziała najlepszą rekomendację dla rejsów rodzinnych: – „nie wyobrażamy już sobie lepszych wakacji”Cieszymy, się, że to właśnie my pokazaliśmy im ten światchorwacja blog
Wielu ojców chciałoby spędzić cały dzień tylko ze swoimi dziećmi – takie chwile pamięta się długo i chętnie do nich wraca. Aby doświadczyć czegoś podobnego, nie trzeba wiele. Wystarczy przyjechać na Mazury! Aby usłyszeć od dziecka „fajny z Ciebie tata” naprawdę nie trzeba wiele! Możliwość zacieśnienia więzi daje przyjazd na Mazury, jest to bowiem kraina, gdzie bujne, dzikie puszcze zamieszkują rzadko spotykane gdzie indziej zwierzęta, niebo przemierzają setki gatunków ptaków, a wodę zasiedla mnogość ryb. Do tego dochodzi bogactwo historyczne i kulturowe regionu. Razem z dzieckiem można więc przemierzać leśne ostępy, lub podglądać i fotografować ptaki, łowić ryby, a później piec je na ognisku. Można robić to wszystko – i o wiele wyobrazić sobie rejs żaglówką po mazurskich jeziorach… Wspólne stawianie żagli, wybieranie szotów, wiązanie knag i sterowanie. Dla dzieci to wspaniała lekcja odpowiedzialności i niezapomniana przygoda. Ojciec, dając synowi lub córce do ręki rumpel, pokazuje, jak bardzo im postoju w porcie lub bindudze można pograć w siatkówkę, pobiegać po lesie z airsoftem lub zwyczajnie poleżeć na trawce. Ale nie tylko, bo na odkrywców czekają starówki, zamki i muzea. Miłośnicy historii II wojny światowej znajdą na mazurach wiele ciekawych miejsc. Takich bunkrów jak tu, jest przy ognisku, zabrzmią obowiązkowe szanty, a brzuchy zostaną napełnione znakomitym jedzeniem z rusztu. Spotkanie zakończy się „morskimi” opowieściami, wspomnieniami i pogawędkami… Potem można już położyć się na pokładzie i popatrzeć w niebo. Zwłaszcza w sierpniu jest piękny widok, gdy rój perseidów spala się w atmosferze, tworząc deszcz spadających gwiazd. W końcu przyjdzie czas by powiedzieć „dobranoc” i czekać, aż do snu ukołyszą fale, lekko bujające prawda? Chętnych na rejs ojca z synem, córką lub na wyprawę całą rodziną, zapraszamy na stronę:
Coraz więcej mówi się nie tylko o zmianie w podejściu do ojcostwa, ale także o tym, jak zaangażowanie w opiekę i wychowanie dziecka wpływa na ojca, jego więź z dzieckiem oraz samo dziecko. Społeczne wymagania aktywnego uczestnictwa ojca w wychowywaniu dzieci są niesłusznie przez niektórych traktowane jako zmiana na gorsze, jednak dla wielu zaangażowane ojcostwo daje przede wszystkim satysfakcję, a dobra relacja z dzieckiem realizuje potrzeby psychologiczne ojców. Według badań bliska więź z ojcem przynosi wiele korzyści. Noworodki, które spędzają dużo czasu z ojcem, przejawiają bardziej rozwinięte społecznie i odkrywcze zachowania w porównaniu z tymi, które pozbawione były takiego kontaktu. Według ekspertów, jeżeli ojciec aktywnie uczestniczy w pielęgnacji niemowlaka już w pierwszym półroczu jego życia, dziecko w przyszłości lepiej rozwija się pod względem intelektualnym i ruchowym. Dzieci, które przebywają pod opieką taty, mogą być także w przyszłości bardziej samodzielne i niezależne. Podwaliny osobowości Jest to o tyle ważne, gdyż w pierwszym roku życia tworzą się podwaliny kształtującej się osobowości, których źródło ma związek z jakością relacji między dzieckiem a rodzicem. Sposób, w jaki rodzic zaspokaja podstawowe potrzeby psychiczne dziecka: bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności oraz uwagi i miłości, warunkuje rozwój więzi dorosłego z dzieckiem oraz przywiązania dziecka do rodzica. Stworzenie więzi jest kluczowym aspektem rozwoju, który ma fundamentalne znaczenie w dalszym życiu człowieka. Wielu obecnych młodych ojców źle wspomina swoje relacje z ich ojcami, którzy byli często nieobecni w ich wychowaniu i zależy im, że ich relacja z dzieckiem wyglądała zupełnie inaczej. Polscy ojcowie rezygnują z tradycyjnej roli ojca i szukają innego sposobu jej realizacji. Wielu z nich odkrywa w sobie emocje, z których istnienia nie zdawali sobie sprawy i jest to dobre dla ich własnego rozwoju emocjonalnego i zdrowia psychicznego. Istotne finanse Oprócz perspektywy psychologicznej i kształtowania się więzi, na relacje ojca z dzieckiem można spojrzeć z perspektywy stabilności finansowej całej rodziny, równie ważnej dla rozwoju dziecka. Zaangażowanie ojca w opiekę nad dzieckiem pozwala matce na rozwój zawodowy. Zaś utrzymywanie się rodziny z pracy dwóch osób jest bezpieczniejsze – w przypadku, gdy jedna osoba straci pracę, zachoruje, umrze, czy nawet będzie potrzebowała się przekwalifikować – nie traci się całego dochodu rodziny. Jednocześnie takie rozwiązanie wspiera mężczyzn, którzy przestają być jedynymi żywicielami rodziny. O ile uczestniczenie ojca w opiece nad dzieckiem wspiera matkę i zdejmuje z niej ciężar całkowitej odpowiedzialności za dziecko, o tyle partycypacja matki w utrzymaniu rodziny wspiera ojca i zdejmuje z niego stres związany z całkowitą odpowiedzialnością za finanse rodziny. Daje to większą swobodę i równowagę w życiu mężczyzn pomiędzy pracą a życiem, które jest dobre i zdrowe dla każdego człowieka niezależnie od płci. Zapobiega też wypaleniu zawodowemu i może pozytywnie wpłynąć na ich pracę. Co w sytuacji rozwodu? Dzielenie się zarówno opieką nad dzieckiem, jak i utrzymywaniem rodziny z partnerką, jest dla mężczyzn dobre również dlatego, że stawia ich w lepszej pozycji w sytuacji rozwodu. Coraz więcej ojców chce aktywnie uczestniczyć w opiece nad dzieckiem po rozstaniu z ich matką, częściej też ojcowie wnioskują o opiekę naprzemienną. Jest ona łatwiejsza do uzyskania, ale także do realizacji z pozytywnym skutkiem dla dzieci. Nie tylko z powodu bliskiej relacji między ojcem a dzieckiem, ale też z powodu większej niezależności finansowej matki, która nie musi opierać się wyłącznie na alimentach. To jest istotne Według badań na amerykańskich parach, bez względu na to, czy żona pracuje, czy nie, ryzyko rozwodu obniża się, gdy mąż zaangażuje się w obowiązki domowe. Wspólne doświadczenie łączenia pracy z rodzicielstwem może zbliżyć parę bardziej, niż frustracje i poczucie niezrozumienia w swoich dwóch coraz bardziej odmiennych światach. Dzielenie się opieką nad dzieckiem przez ojca i matkę, służy zarówno dziecku, które ma lepszą więź z dwojgiem rodziców oraz stabilniejszą sytuację rodzinną i finansową, jak i dla samych ojców – którzy zyskują głęboką relację z dzieckiem oraz większą równowagę między życiem zawodowym a rodzinnym. Na podstawie rozdziału „Ojciec – dziecku, dziecko – ojcu. Co daje wzajemna relacja?”, Joanna Włodarczyk, z przewodnika dla pracodawców „50/50 to się wszystkim opłaca! Rola pracodawców w wyrównywaniu prawa obojga rodziców do opieki nad dzieckiem”, Warszawa 2020.
Wakacje pod żaglami to doskonała alternatywa dla leniwego leżenia na plaży. Pływać mogą już niemowlęta, chodź dopiero 3-4 latek ma szansę przeżyć prawdziwą morską przygodę. Zadbaj odpowiednio o jego bezpieczeństwo. O czym trzeba pamiętać, wybierając się z dzieckiem na rejs i jakich zasad należy przestrzegać? Dobrze zaplanuj trasę rejsu Trasa powinna być niewymagająca. Raczej krótkie przeloty niż długie dystanse i gdy zbyt mocno wieje –nie wypływaj. Dzieci nudzą się znacznie szybciej niż dorosły członek załogi. Długie rozmowy w kokpicie to nie ich bajka. Przystanki na kąpiele w dzikich zatokach, nurkowanie i zabawy na lądzie. Dziecko powinno mieć gdzie rozładować drzemiące w nim pokłady energii, ważne, aby je dobrze ukierunkować 🙂 Szkolenie żeglugi numerem jeden Jak na każdym rejsie nie powinno zabraknąć szkolenia bezpieczeństwa, niemniej gdy na pokładzie są dzieci dobrze mieć je na uwadze. Dorosłemu członkowi załogi wystarczy powiedzieć, aby patrzył pod nogi :), dziecku warto pokazać na czym polega niebezpieczeństwo. Wycieczka po pokładzie z prezentacją to z pewnością dobry pomysł. Nie zapomnij również uczulić rodziców, aby zawsze mieli oko na swoje pociechy 🙂 Pamiętaj o siatce ochronnej i linie asekuracyjnej Jacht, na którym płynie dziecko powinien być wyposażony w rozpiętą na relingach burt siatkę ochronną i ewentualnie tzw. life line. To lina asekuracyjna, zabezpieczająca przed wypadnięciem za burtę. Dziecko, które zostanie do niej przypięte może swobodnie poruszać się po pokładzie. Dodatkowo, każdy maluch powinien otrzymać kamizelkę ratunkową dostosowaną do swojej wagi i wzrostu. Oczywiście, małemu żeglarzowi zawsze powinna towarzyszyć osoba dorosła. Co zabrać na rejs? Przygotowując się do rejsu z dzieckiem, musimy pamiętać o nakryciu głowy, które ochroni je przed słońcem. Należy wziąć pod uwagę fakt, że pogoda bywa zmienna i będzie potrzebny zestaw ubrań na każdą okoliczność. Niezbędny będzie także krem z filtrem, który ochroni skórę przed poparzeniami słonecznymi. Warto mieć akcesoria i zabawki do pływania. Nie zaszkodzą również gry i zabawy, które umilą dzieciom wieczory 🙂 Polecamy taką formę spędzania czasu z najmłodszymi. Wakacje to idealny czas na budowanie wzajemnych więzi. Dzieci bardzo dobrze przystosowują się do warunków panujących na jachcie. Ich ciekawość świata nie zna granic!
rejs ojców z dziećmi